Dlaczego kremy nie wychodzą? 5 najczęstszych przyczyn

Dlaczego kremy nie wychodzą? 5 najczęstszych przyczyn

Tworzenie emulsji wydaje się dla większości osób czymś niebywale skomplikowanym i wymagającym nieprzeciętnych umiejętności manualnych. W końcu nawet jak człowiek coś tam sobie w internetach poczyta o konstrukcji kremu i zaopatrzy się w podstawowe półprodukty to i tak gotowy produkt nie wygląda tak jak byśmy chcieli. Nie ma tej pięknej białej tafli kremu Nivea, nie ma gładkiej struktury jak słoiczki najdroższych smarowideł, a nawet jeśli na początku nie wygląda tak źle, to po 3 tygodniach zaczyna coraz bardziej przypominać budyń. Dlatego dziś skupimy się na najczęstszych błędach przy tworzeniu kosmetyku

  1. Emulgator = podstawa emulsji

Najczęstszym błędem co do struktury domowych mazideł jest zbyt duże skupienie się na substancjach aktywnych kremu z całkowitym pominięciem tego co jest w nim najistotniejsze – emulgatorze . Nie zrozumcie mnie źle, krem żeby działał musi mieć w sobie dobrej jakości , w logicznej ilości i odpowiedniej matrycy wprowadzone składniki aktywne, jednak po co nam to wszystko jeśli smarowanie się nim będzie przypominało nakładanie na twarz kisielu. Teoria tworzenia emulsji jest prosta i łatwa do przyswojenia, dlatego na ten moment posłużę się odnośnikami literaturowymi, a jeśli będzie taka potrzeba popełnię też w przyszłości na ten temat wpis.

Co przeczytać, żeby lepiej rozumieć działanie emulsji ?

  • Chemia kosmetyków, Alicja Marzec | Opisuje podstawy chemii kosmetycznej w bardzo przystępny sposób
  • Receptura kosmetyczna z elementami kosmetologii, Ryszard Glinka| Bardziej skupia się ona na samym procesie recepturowania i doskwiera w niektórych momentach archaizm niektórych procesów jednak do postaw świetna
  • Chemia piękna: książka z zakresu chemii kosmetycznej ,Marcin Molski| Bardzo przyjemna książka dla każdego kto łączy pasję recepturowania z podstawową wiedzą z zakresu chemii
  • https://epodreczniki.pl/ | Strona rządowa, gdzie na poziomie licealnym przejrzyście wytłumaczona jest teoria powstawania układów koloidalnych

Pamiętajcie, obliczanie HLB odeszło już w zapomnienie, dlatego znalezienie odpowiedniego dla siebie emulgatora nie będzie trudne, wystarczy poczytać opisy na stronie sklepu . Ważne natomiast jest nie bać się łączyć emulgatorów. Ja przy swoim recepturowaniu zawsze używam alkoholu cetylowego,ze względu na piękną powłokę oraz efekt smooth jaki nadaje, a także gumy ksantanowej w minimalnej ilości dodanej na sam koniec ( po osiągnięciu przez układ temperatury pokojowej ), która jako kooemulgator zwiększy trwałość emulsji i delikatnie ją zagęści.

2. Dodawanie wszystkiego “na oko”

Tak wiem, że większość z nas tworzących w domu uwielbia profesjonalną metodę kalibracji “na oko”, a odpowiednie pH mydeł ustalane “na czubek języka”. Niech Was jednak od tego Matka Chemiczka broni! Po to człowiek wymyślił wagę, termometr, pHmetr, żeby wszystko dało się jednolicie zmierzyć. Emulsje są bardzo wrażliwymi i kapryśnymi układami i przegrzanie fazy olejowej, a niedogrzanie fazy wodnej skończy się najprawdopodobniej glajdą zamiast gładziutkiego kremu. Dlatego ważne jest, żeby zaopatrzyć się w wagę jubilerską i termometr. Przestrzegajmy, aby wszystko było odpowiednio wymierzone, jednolitą metodą pomiarową oraz gdy tworzymy emulsje na gorąco – kontrolować temperaturę i łączyć fazy wtedy kiedy mają podobną temperaturę.

3. Unikanie konserwantów

Na początku mojej przygody z kosmetykami “konserwowałam” wszystko witaminą E i cieszyłam się, że skład kosmetyku jest “wolny od chemii”. Wszystko to skończyło się gdy pierwszy raz sprawdziłam czystość mojego kremu i odkryłam ile dzięki takim zabiegom wyhodowałam żyjątek w moim kremie. Dlatego jeśli boicie się syntetycznych konserwantów, śmiało możecie znaleźć alternatywę w postaci fermentów  Lactobacillus jak np. AMTicide® Coconut . Koniecznie myjcie i dezynfekujcie także środowisko pracy, noście rękawiczki i zamieńcie wodę z kranu na wodę destylowaną.

4. Dodawanie do kosmetyku co popadnie

Teoria opanowana, zakupy zrobione, a cała pensja poszła na wyszukane składniki obiecujące twarz jak Courteney Cox w latach 90tych po tygodniu stosowania. Żeby efekt był jeszcze lepsze dodajemy wszystko do jednego kremu i znów wychodzi z niego jedna wielka maź. Warto pamiętać, że nasza skóra nie jest w stanie przyjąć składników w głąb siebie jeśli nie będą one odpowiednio przygotowane do penetracji. Dlatego lepiej zainwestować w jeden składnik w formie liposomu, nanoemulsji lub jak najlepiej shomogenizowanego. Pójdźmy w jakość, a nie w ilość

5. Oczekiwanie niemożliwego

Chcemy pięknego mieniącego się kremu, a po dodaniu maceratu marchewkowego, oleju dyniowego i z rokitnika kolor bardziej przypomina zawartość kociej kuwety. Jeśli używamy olejów nieprzeźroczystych to nie możemy się łudzić, że nasz kosmetyk będzie nagle miał inny kolor. Producenci drogeryjnych kosmetyków używają najczęściej olejów rafinowanych, które pozwalają na większą modyfikację barwy w kierunku oczekiwań konsumenckich, mają oni także dostęp do homogenizatorów, które są w stanie rozdrobnić cząstki emulsji na jak najmniejszą formę, co także przyczynia się do ładniejszej barwy końcowej.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Powrót do góry