Rośliny naturalne składniki kosmetyczek

Rośliny naturalne składniki kosmetyczek

Rozmawiając o naturalnych kosmetykach mamy na myśli produkty ekologiczne, bez sztucznych konserwantów czy chemicznych dodatków. Lista komponentów powinna być jak najkrótsza – najlepiej żeby zawierała kilka składników, obowiązkowo roślinnych. I właśnie do roślin chciałabym nawiązać w tym wpisie, ponieważ bez nich nie bylibyśmy w stanie stworzyć żadnego naturalnego kosmetyku.

PRZESZŁOŚĆ A TERAŹNIEJSZOŚĆ

Jak wiemy, nasi przodkowie od wieków korzystali z otaczającej ich natury w celu wyleczenia drobnych urazów, poważnych chorób czy po prostu, aby upiększyć swoje ciała. Zioła, kwiaty czy korzenie stosowane były pod różnymi postaciami – naparów, proszku lub maści, jednak łączył je jeden cel – chodziło o ty by lepiej się poczuć, odświeżyć cerę, wyleczyć choroby skórne, a niejednokrotnie również choroby psychiczne czy depresję.

Z czasem, w miarę rozwoju medycyny, ludzie zaczęli odchodzić od ziołolecznictwa na rzecz chemicznych leków czy kosmetyków z długą datą przydatności. Oczywiście nie można się nie zgodzić, że gdyby nie wynalezienie szczepionek czy różnego rodzaju leków, ludzie nadal umieraliby na cholerę czy dżumę, jednak sprawa z kosmetykami nie jest już taka oczywista.

Okazuje się bowiem, że jesteśmy w stanie doskonale poradzić sobie sami, jeśli tylko poświęcimy trochę czasu i uwagi na zgłębienie przepisów wykorzystywanych przed laty przez nasze babcie.

A wtedy nagle widzimy, że trądzik z którym zmagamy się od czasów gimnazjalnych w końcu blednie, świecąca cera matowieje, a pozbawione blasku włosy odzyskują objętość i połysk. Tak tak, i nie dzieje się to za sprawą najnowszych superproduktów znanych marek, na które wydajemy miliony. Okazuje się, że takie efekty osiągamy dzięki roślinom i przepisom medycyny ludowej, na które dotychczas spoglądaliśmy z ironicznym uśmiechem i raczej sporą dawką sceptycyzmu – bo co innego mi pomoże jeśli nie produkt roku 2019 z tej słynnej drogeryjnej sieciówki?

ROŚLINNE „MUST HAVE”

Poniżej przedstawiam subiektywną listę roślinnych „must have” w mojej domowej zielarni. Prawdopodobnie lista mogłaby być nieskończenie długa, a każdy z Was na pewno dodawałby do niej kolejne podpunkty, jednak postanowiłam wymienić absolutną jak dla mnie podstawę:

  1. Rumianek – numer jeden zawsze i wszędzie. Oprócz znanych nam właściwości – herbatka na bóle żołądka, płukanka do ust na afty czy kompresy na choroby oczu (np. zapalenie spojówek), rumianek świetnie sprawdza się jako składnik kosmetyków naturalnych oraz samodzielny „upiększacz”. I tak dzięki swoim właściwościom antybakteryjnym, przeciwzapalnym i antyseptycznym świetnie działa na skórę trądzikową, wrażliwą i właściwie na każdą! Odświeża, wygładza, sprawia że skóra odzyskuje blask, pomaga w pozbyciu się nieładnych krost, łagodzi podrażnienia. Oprócz tego świetnie działa na włosy, ale tutaj uwaga – polecany głównie dla blondynek, ponieważ ma właściwości rozjaśniające. Osobiście stosuję jako składnik toniku, płukankę do włosów i oczywiście herbatkę regulującą trawienie.
  2. Róża – a dokładnie jej suszone lub świeże płatki. Oprócz pięknego zapachu, posiada również super właściwości. Róża ma dużo witaminy C, która stymuluje produkcję kolagenu, działa więc ujędrniająco i regenerująco na naszą skórę. Świetnie sprawdza się jako składnik kremów lub domowego toniku, ponieważ rewelacyjnie nawilża i zmiękcza.
  3. Lawenda – używam razem lub zamiennie z różą. Oczywiście również posiada piękny zapach, ale oprócz tego ma działanie antybakteryjne, łagodzi podrażnienia i infekcje, działa odkażająco. Polecam jako składnik płynów do higieny intymnej, ale również toniku, mgiełki do twarzy, peelingu czy maseczki.
  4. Pokrzywa – osobiście nie mogę się obyć bez naparu oczyszczającego organizm i regulującego przemianę materii, ale pokrzywa świetnie sprawdza się również w użytku zewnętrznym. Dzięki dużej zawartości witamin sprawia, że skóra staje się ujędrniona, sprężysta i gładka. Pokrzywa działa również przeciwzapalnie, przeciwtrądzikowo, wygładza przebarwienia i zmarszczki. I tradycyjnie – użyjmy jej jako toniku, maseczki oraz płukanki do włosów (uwaga – tym razem płukanka przeznaczona do włosów ciemnych!)

Jak wspominałam można by było dopisać jeszcze kilka pozycji, ale miało być „must have” więc jest – absolutna podstawa dzięki której nasza skóra i włosy odzyskają świeżość i blask.

PS Cały czas wspominam o toniku. Przepis podam w kolejnym wpisie, ponieważ warto mu poświęcić więcej aniżeli tylko parę słów na koniec 🙂

Ula Ogonowska-Sirojć

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Powrót do góry